Mściwe morza

Page #2
Part of the following chapter Pani Sążni #10
Opiekuńcza Matka

Widziałem cud. Gdy łowiliśmy niebieskie bassy w pobliżu Zakola Czystych Wód, zaatakowała nas horda uschniętych. Nie mając innego wyjścia, uciekliśmy do wody. Uschnięci nie odpuścili i rzucili się za nami. Bałem się, że wkrótce zasilimy ich szeregi. Wtem morze się cofnęło. Wokół nas trzepotały ryby. Zanim morze na nas spadło, usłyszeliśmy potężny ryk. Fale wciągnęły mnie w toń, pozbawiając mnie oddechu. Zrobiło mi się ciemno przed oczami… Obudziłem się na plaży. Wokół mnie leżeli moi oszołomieni towarzysze. Po uschniętych zaś nie było śladu. Plaża została oczyszczona. Słychać było tylko mewy i łagodny szum morza. Caliban