Lądowanie

Page #15
Part of the following chapter Listy Frederica #5
List wyblakł ze starości

Żyjemy! Większość załogi zaginęła, ale kapitan Isabelli to nie zraża. Przeczesuje wybrzeże w poszukiwaniu zapasów i rozdziela zadania. Nasz statek utknął na skałach. Mam wrażenie, jakby te skały nagle wyrosły i wbiły się w kadłub statku, który teraz zdobi je niczym korona. Chyba tu utknęliśmy, bo nie widzę możliwości naprawy naszego statku. Ta myśl napawa mnie przerażeniem, ale Isabella zdaje się tym w ogóle nie przejmować. Z tego, co widzę, nie tylko nasz statek osiadł na mieliźnie. Plaże wyspy są upstrzone licznymi wrakami statków. Niektóre zdają się wyglądać znajomo… inne zaś sprawiają wrażenie wiekowych. Zapytałem Isabelli, czy powinniśmy rozpocząć poszukiwania załóg Santiago i San Cristóbal, ale zdawała się nie słyszeć tego pytania. Mówiła, że musimy koniecznie zbadać wyspę i poznać nasze otoczenie, a pomóc możemy tylko sobie samym. Heretyk przetrwał. Czekał na nas na plaży, wciąż w kajdanach, lecz z szerokim uśmiechem na twarzy. Na twarzy i na wargach miał piasek, zupełnie jakby przyłożył głowę do ziemi i ją ucałował. F.